Witamy serdecznie! Trochę o nas...

W naszym domu zawsze były zwierzęta: króliki, szynszyla, świnka morska, patyczaki a w akwarium oprócz setki rybek mieszkały żabki i rak. Jedne stworzonka były z nami dłużej, inne krócej... Kiedyś czteroletnia córka przyniosła biedronkę mówiąc: u nas każdy ma swoje zwierzątko, tylko ja nie mam własnego. Biedronka ma na imię Monika i będzie mieszkać ze mną. Jednak następnego dnia Moniki już nie było. Akwarium syn podarował koleżance, świnka Zuzia któregoś dnia nie obudziła się... Za to przez 16 lat towarzyszyła nam Asia - sznaucerka miniaturowa. Najpierw czarna, potem coraz bardziej szpakowata, ale niemal do końca - choć już głucha i ślepa - w dobrej kondycji fizycznej i świetnej sylwetce. Kiedy odeszła - 10.10.2006 - byliśmy przekonani, że żaden, nawet najwspanialszy pies jej nie zastąpi.

Poszukiwanie nowego Przyjaciela...

Ale smutny był dom bez zwierzątka. Próbowaliśmy to sobie zrekompensować ogladaniem w internecie: śmieszne filmy o psach, śmieszne filmy o kotach... A może kupimy kota? Ponad trzy miesiące studiowaliśmy opisy różnych ras. Dlaczego rasowy? Bo wiedzieliśmy, czego oczekujemy po nowym członku rodziny: chcieliśmy aby nam towarzyszył w codziennym życiu, żeby był komunikatywny, żeby reagował na przywołanie, chętnie się bawił i potrafił przywiązać się do nas tak, jak my do niego. Wybraliśmy się też na dwie kocie wystawy, żeby skonfrontować naszą świeżą wiedzę teoretyczną z rzeczywistością.

Obejrzeliśmy naprawdę wiele pięknych kotów, ale jedne były zbyt kudłate, drugie za łyse, te bez wyrazu - jak mumia, tamte - jak szmaciana lalka, inne zbyt dzikie... Kolegialnie stwierdziliśmy, że tylko neva masquerade chwyta wszystkich nas za serce. W lutym 2007 znaleźliśmy hodowlę w której miały się urodzić kocięta i czekaliśmy niemal jak na własne dziecko.

22 czerwca 2007 roku Brenda zamieszkała z nami.

Rodowody

Klikając w poniższy link możecie Państwo zobaczyć rodowody naszych kotów Brendy, Adeli i Byrona.

Zobacz zdjęcie

 
stat4u